wtorek, 29 października 2013

Poezja, stara. Próby, rymy. No name.

Niegdyś mozolnie rękoma ludzkimi ciosane,
Cios w cios, kształtowane, upiększane,
Figury, rzeźby, piękne mozaje,
Kamienice nimi wszak pokryte.
Te piękne, te zdobne i te biedniejsze,
Których panów nie stać było na takie stroje
Dla swych domostw i siebie samych, Ci
Jeno portrety mieć swe na owych chcieli,
Na kształt popiersia, głowy, czy zdobnej figury,
Malunek, rzeźba z kamienia, co trwalsze, co piękniejsze.
Teraz? Teraz toć zgubione, nie ważne!
Jeno poczciwe, piękne i ufne ptactwo co noc,
Za kryjówkę swą obiera, to, co niegdyś zdobić miało,
A teraz zapomniane ostało,
Przez potomnych, przez nas samych,
Przez tych co mądrymi zwać się chcą,
A o historii głupcy zapominają.
Gołąb toć ptak mądrością grzeszący,
Dla wielu nawet i przyjaciel jedyny,
Przy życiu ostający.
Te to właśnie pamiętne ptaszyny,
Które karmione niegdyś ręką,
Starych kamienic właścicieli,
Za domostwo, za leże swe obrały,
Posągi ich dawnych karmicieli.
Jedyne one pamiętają, doceniają,
Kto pomógł, kto nie opuścił,
Tego i one nie opuszczą,
Przez wieczność.
Czemuż więc ciżba głupia niszczy,
Zabytki drogie, piękne owe?
Cóż, że stare? Że schronienie daje,
Niewinnym, żywym i cierpiącym,
Przez mrozu okropnego szpony,
Głodu okowy, czy samotności kajdany,

Ptakom nielicznym, niewielu, kilku? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz