Niegdyś mozolnie rękoma ludzkimi ciosane,
Cios w cios,
kształtowane, upiększane,
Figury, rzeźby, piękne
mozaje,
Kamienice nimi wszak
pokryte.
Te piękne, te zdobne i te
biedniejsze,
Których panów nie stać
było na takie stroje
Dla swych domostw i
siebie samych, Ci
Jeno portrety mieć swe na
owych chcieli,
Na kształt popiersia,
głowy, czy zdobnej figury,
Malunek, rzeźba z
kamienia, co trwalsze, co piękniejsze.
Teraz? Teraz toć
zgubione, nie ważne!
Jeno poczciwe, piękne i
ufne ptactwo co noc,
Za kryjówkę swą obiera,
to, co niegdyś zdobić miało,
A teraz zapomniane
ostało,
Przez potomnych, przez
nas samych,
Przez tych co mądrymi
zwać się chcą,
A o historii głupcy
zapominają.
Gołąb toć ptak mądrością
grzeszący,
Dla wielu nawet i
przyjaciel jedyny,
Przy życiu ostający.
Te to właśnie pamiętne
ptaszyny,
Które karmione niegdyś
ręką,
Starych kamienic
właścicieli,
Za domostwo, za leże swe
obrały,
Posągi ich dawnych
karmicieli.
Jedyne one pamiętają,
doceniają,
Kto pomógł, kto nie
opuścił,
Tego i one nie opuszczą,
Przez wieczność.
Czemuż więc ciżba głupia
niszczy,
Zabytki drogie, piękne
owe?
Cóż, że stare? Że
schronienie daje,
Niewinnym, żywym i
cierpiącym,
Przez mrozu okropnego
szpony,
Głodu okowy, czy
samotności kajdany,
Ptakom nielicznym,
niewielu, kilku?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz