Okno. Za nim szaro, ponuro.
Szyba łzami moknie
I dżdżu krople po niej suną.
Jak myśl.
Sam, jeden. Żeglarz na lodzi snu
Dryfujący po bezmiarze marzeń.
Rozbitek na brzegu samotności
O skały wyboru, kochania.
Coś spokojna fala radości niesie,
Oto szczęście od burty się odbiło
I do innego, do topielca uciekło.
A łódź na glebie sunie, samotnie.
W ten wieczór samotny,
Tak jesień
I tak życie widzę.
Jesienny świat umierania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz