Wpierw niczym jaskółka wzniosę się
Ku błękitnym niebiosom, czystym.
Cisza. Tylko ja, słoneczne promienie
I świat pode mną.
Ku błękitnym niebiosom, czystym.
Cisza. Tylko ja, słoneczne promienie
I świat pode mną.
Potem, jak kamień zrzucony z chmury,
spadnę i w proch się obrócę.
Zniknę w furii łoskotu.
Spłonę.
spadnę i w proch się obrócę.
Zniknę w furii łoskotu.
Spłonę.
W proch się przeistoczę z tej siły,
By w pełni swego talentu powstać,
Potężny i dumny. Majestat.
Niczym feniks, z płomieni.
By w pełni swego talentu powstać,
Potężny i dumny. Majestat.
Niczym feniks, z płomieni.
Wzniosę się ku szczytom, znowu.
W swych płomienistych szatach,
Ponad bezmiarem i kresem.
Swoim talentem wzlecę.
W swych płomienistych szatach,
Ponad bezmiarem i kresem.
Swoim talentem wzlecę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz